Szanowni Państwo!

Ustawa 2.0 opracowana przez Ministra Jarosława Gowina, „szeroko konsultowana ze środowiskiem naukowym”, lada chwila wejdzie w życie. W zasadzie czuć już jej oddech na plecach, a w zasadzie oddech czują przede wszystkim młodzi doktorzy, przed którymi stoi widmo habilitacji.

Choć Ustawa 2.0 mówi o nieobowiązkowej habilitacji, to jednak zgodnie z tym co zapowiedział Minister, uczelnie będą cieszyły się większą (sic!) niż dotychczas autonomią, więc decyzja o tym, kto zrobi habilitację i karierę naukową, a kto nie – będzie procesem jeszcze łatwiejszym niż dotychczas…

czytaj więcej...

My jednak jeszcze nie tracimy ostatniej nadziei. Dlatego proponujemy Państwu Ustawę Społeczną, w której staramy się doprecyzować założenia związane z awansem naukowym i procedurami zatrudniania pracowników naukowych.

Chcemy, aby opracowana przez nas Ustawa, była naprawdę Ustawą Społeczną. W związku z tym, zwracamy się do Państwa z prośbą o wpisywanie komentarzy do Ustawy oraz wypełnianie poniższej metryczki.

Dziękujemy
Zespół SU

Całość Ustawy Społecznej do pobrania

 Prosimy - przekażcie adres tej strony innym osobom zainteresowanym zmianami
w szkolnictwie wyższym!


POPRZYJ NASZĄ USTAWĘ

głos można oddać do 31 grudnia 2017 r.

Liczba zgłoszeń: 425

Liczba głosów na TAK: 340

Liczba głosów na NIE: 74

Wpisz komentarz:
pokaż komentarze

  • Bardzo szczegółowo opisane wymagania na stanowiska. O to chodzi! W kilku miejscach można wprowadzić korekty punktowe (ale to moje zdanie). Jak dla mnie najlepszy projekt z obecnie dostępnych.
  • Jestem za ustawą społeczną, gdyż uwzględnia najważniejsze konieczne zmiany systemowe - stanowiąc podstawę środowiska naukowego do otwartej dyskusji.
  • Ustawa rozwiązuje główny problem nauki polskiej poprzez likwidację stopnia doktora habilitowanego. Usunięcie habilitacji znosi blokadę naukowców i pozwala na umiędzynarodowienie uczelni.
  • Popieram i jest zgodna z moim poglądem na temat awansów naukowych.
  • trzeba skończyć z uznaniowością, dowolnością w postępowaniach awansowych
  • Są jak najbardziej słuszne.
  • Jestem za likwidacją habilitacji.
  • Jestem za ustawą społeczną - niech przynajmniej będzie popularyzowana i czeka na lepsze czasy (zakończenie epoki "dobrej zmiany"). PiS z pewnością nie przepuści ustawy Gowina ale nie ma czego żałować. Wzrost autonomii uczelni to dobry kierunek ale niech sobie tworzą własne stanowiska a nie nadają stopni naukowych dr hab. ogólnie uznawanych - niezależnie od tego kto nadał. Już dzisiaj widzimy, że Rady Wydziału o "mizernym" składzie nadają stopień dr hab. (niby "dla siebie" z którym beneficjent może przejść do poważnej uczelni i niczym się nie równi od tych którzy otrzymali ten stopień po spełnieniu wysokich wymagań. Dodatkowym problemem jest fakt uznaniowości w stosunku do poszczególnych osób w małym środowisku naukowym (zwykle "pseudonaukowym"). Obserwuje się, że większe szanse mają osoby o poziomie naukowym nie zagrażającym swoim szefom! Osoby wyrastające ponad możliwości intelektualne i naukowo-badacze "starej kadry" są skazane na mobbing i wyrugowanie ich z uczelni.
  • Bez komentarza
  • Całkowicie popieram te propozycje.
  • Habilitacja powinna zostać wraz z kolokwium habilitacyjnym. Można wychwycić co habilitant umie.
  • Obecnie stopnie i tytuły są dla wielu argumentem uprawniającym do zaprzestania pracy naukowej lub wykonywania jej na bardzo niskim poziomie. Pozwala na to też system oceny pracownika, który jest do takich osób dostosowany. Osoby takie są też świadome, że w razie redukcji etatów nic im w obecnej sytuacji nie grozi. Efekt - utrwalenie osób nie zainteresowanych rozwojem nauki, eliminacja z systemu osób zdolnych z dorobkiem ale bez habilitacji czy profesury. Obecnie nauka to głównie system administracyjny a nie naukowy.
  • Wnioskodawcy poprawnie zakładają relacje między poszczególnymi grupami zawodowymi
  • Całkowicie popieram tę propozycję.
  • Wszystkie proponowane rozwiązania są rozsądne.
  • Dobry pomysł, jasno przestawione wymagania. W kilku miejscach należy wprowadzić korekty punktowe.
  • Propozycje zmierzają w kierunku pożądanego odświeżenia całego systemu.
  • najwyższy czas na KLAROWNOSC, rzeczywistą ETYKĘ a nie tylko deklaratywną, TRANSPARENTNOSC i UCZCIWOSC. Jeżeli nauka polska ma sie rozwijac, to nalezy pozwolić rozwijać sie wszystkim, ktorzy maja do tego "DAR BOZY" i powolanie, anie slużyć koteriom i partykularnym interesom środowiska, ktore zamiast się otwierać, wrecz przeciwnie, uparcie blokuje "konkurenjcę" po prostu lepszych , wykorzystując wladze w środowisku naukowym dla osobistych korzysci i kariery najczęściej. najwyższy czas , aby do nauki poszli PRAWDZIWIE najlepsi i predysponowani do tego pola. Wtedy zacznie sie ZMIANA.
  • http://romanrybarski.pl/index.php/2017/10/05/ustawa-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym-2-0-komentarz-dr-inz-piotra-jalowieckiego/
  • Popieram jako doktor pracujący nad habilitacją.
  • Liczba i jakość publikacji osób z tytułem dr hab. lub prof. jest na znacznie niższym poziomie niż publikacji doktorów. Obecny system sankcjonuje znaczne spowolnienie rozwoju polskiej nauki.
  • Niewłaściwe jest, iż nie ma jasnych kryteriów awansu zawodowego.
  • Rozumiem, że będą uściślenia. Teraz jest za mało precyzyjnie i bez opisu sytuacji awaryjnych, np. -> recenzja - wypadek - 5 tygodni -zakaz recenzowania na 4 lata...
  • Ponieważ likwiduje korporacyjność i feudalizm w nauce
  • Projekt jest spójny i logiczny. Likwidacja habilitacji, lub przyznawanie jej według jasnych i jednoznacznych kryteriów (likwidacja uznaniowości, liczyć się powinna wyłącznie ilość publikacji, ich IF, współczynnik Hirscha lub inne kryteria, jasno opisane i takie same dla wszystkich w danej dziedziny nauki) , jest niezbędnym warunkiem rozwoju nauki w Polsce. Obecna uznaniowość przyznawania habilitacji jest niesprawiedliwa, krzywdząca ludzi nie mających poparcia "starej kadry profesorskiej".
  • Proponowane rozwiązania bardzo dokładnie opisują zasady rekrutacji do pracy oraz awansu zawodowego, co jest bardzo cenne. Jednak sądzę że należy ją uzupełnić o równie precyzyjne zapisy dotyczące sposobu zatrudnienia (umowa o pracę czy akt mianowania) oraz co za tym idzie kwestia płac. Jeżeli pracownik naukowy ma pracować na podstawie mianowania (kontrakt czasowy) wiąże się to z konkretnymi uciążliwościami w życiu codziennym, jak chociażby wzięcie kredytu hipotecznego, powinien otrzymywać odpowiednio wyższe wynagrodzenie. Poza tym, że wyższe wynagrodzenie powinien posiadać z racji zdobytego wykształcenia. W tym momencie murarz po zawodówce zarabia tyle co adiunkt na uczelni. A wydaje się, że tenże murarz nie posiada kwalifikacji pozwalających mu na zastąpienie adiunkta.
  • Użyję argumentacji sportowej, nie można tracić nadziei bo dopóki piłka w grze... CKK to taki stary zarząd PZPN z którym też walczono długie lata, który robił co chciał i pogrążał piłkę polską na dno. To samo robi habilitacja, która zabiera bezcenny czas polskim naukowcom, który powinien być wykorzystany na potrzebne Polsce badania naukowe (i prawdziwą innowacyjność) a nie badania potrzebne do bezsensownego "awansu naukowego", który według "leśnych dziadków" z CKK osiąga tylko dr habilitowany. Zatem wg CKK naukowcami nie są Amerykanie, Niemcy, Japończycy bo oni nie są habilitowani. Tylko ja jakoś nie widzę na Księżycu flagi CKK tylko USA a robotów nie nauczyli chodzić habilitowani tylko doktorzy i ich współpracownicy. Uważam, że mamy czasu jako kraj na czekanie aż "leśne dziadki z CKK" odejdą na spoczynek bo oni cały czas nauczają wychowanków pielęgnujących patologię habilitowania. Trzeba przeciąć wrzód habilitacji, oczyścić ranę socjalizmu i zacząć prowadzić prawdziwe badania naukowe.
  • Uważam, że CKK to ciało postkomunistyczne w prostej linii ponieważ nie kieruje się przejrzystymi kryteriami oceny zatem zaprzecza zasadom nauki. Poza tym wszystkie (nieliczne) kraje rozwinięte odeszły od habilitacji z jakiegoś ważnego powodu. I wszystkie te kraju (np. Niemcy) są lepiej rozwinięte niż Polska, więc pora brać z nich przykład a nie ciągle marnować czas podatników na pielęgnowanie komunizmu.
  • Jestem za zniesieniem habilitacji, nie można zmuszać do dalszego awansu wbrew woli i możliwości pracownika.
  • Ile punktów ma zdobyć asystent aby zostać adiunktem?
  • Nie należy wszystkich zmuszać do zrobienia habilitacji. Niektórzy doskonale się sprawdzają jak dr, dr inż. - podobnie jest za granicami naszego kraju. Najprężniejsza grupa działających naukowców to dr a nie dr hab.
  • obiektywna ocena pracy.
  • Szczególnie podoba mi się pomysł likwidacji habilitacji.
  • Popieram
  • Likwidacja habilitacji (szczególnie w warunkach tak uznaniowych i nieprecyzyjnych kryteriów, jak w Polsce) nie tylko pozwoli na pracę doktorom z dorobkiem i z dydaktycznymi osiągnięciami, ale pozwoli tez na autentyczne zaangażowanie w pracę naukową, bez presji sprostania często niezrozumiałym uwarunkowaniom.
  • Przejżyste kryteria nadawania stopni naukowych i awansu stanowisk zatrudnienia.
  • uważam, że jest sprawiedliwa.
  • Ustawa Społeczna daje możliwość twórczej pracy, bardzie efektywnej a nie ograniczającej się do pogoni za punktami.
  • pozwoli pracować spokojnie i rozwijać się doceni wartościowych ludzi a nie karierowiczow
  • Najlepszy i najbardziej konkterny projekt Ustawy do tej pory! Brawo dla Autorów Ustawy Społecznej. Bardzo podobają mi się konkretne wymagania na stanowiska akademickie, ocena profesorów i możliwość UTRATY stanowska profesora przez nierobów oraz recenzowanie prac przez osoby z uprawnieniami!!! Dobrze, że ktoś w koncu napisał, że uprawnienia do recenzowania można stracić. To bardzo dobry pomysł, bo do tej pory recenzenci mogli pisać brednie w recenzjach wiedząc, że i tak nikt im nic nie zrobi...
  • Sam miałem "chrapkę" popełnić taki projekt, ale dotychczasowe metody dyskusji nad zmianami w ustawie nie dają możliwości swobodnego i dogłębnego wypowiedzenia się w tej materii.
  • Kierunki zmian właściwe, szczegóły wymagają dyskusji.
  • Popieram propozycję!
  • Mam bogaty dorobek dydaktyczny i naukowy.Habilitację robiłam 13 lat, poświęciłam na to wiele czasu i pieniędzy, skrzywdzono mnie strasznie, upokorzono, w rezultacie habilitacji nie zrobiłam. W tej chwili modlę się, by dopracować do emerytury, bo w moim wieku nikt do pracy nie przyjmuje. Dlatego jestem za nową ustawą. Beata Boczukowa.
  • Traktujmy siebie poważnie. Nie dla skostniałych struktur.
  • Popieram likwidację rentierstwa naukowego profesorów skupionych jedynie na utrzymaniu istniejącego porządku i swoich pozycji zawodowych. To patologia trawiąca polską naukę. Wynika ona zresztą z tego, że o habilitacjach decydują koterie, układy towarzyskie, rodzinne i znajomości. Nieliczne habilitacje przyznawane są przecież za faktyczne osiągnięcia.
  • Konkretnie i przejrzyście. Dziękuję za poświęcony czas.
  • Brzmi rozsądnie, tylko czy w naszym środowisku rozsądem jest brany pod uwagę...
  • Kraje, w których poziom badań naukowych jest na najwyższym światowym poziomie nie znają stopnia naukowego dr.hab. Liczą się wyłącznie efekty badań naukowych.
  • popieram po ciężkiej wieloletniej pracy nad habilitacją (m.in. rezygnacja z urlopy i części snu!), po której nadal nie mogę nabrać chwili oddechu.
  • Pogoń za habilitacją za wszelką cenę jest czynnikiem destrukcyjnym w danym środowisku, tworzą się etaty samodzielnych pracowników, którzy często nie maja pomysłu na swój dalszy rozwój !!!
  • Popieram !!!!
  • Zgadzam się z wszystkimi zasadniczymi postulatami proponowanej ustawy, ale proponuję pewne zmiany (patrz poniżej - propozycje zmian), aby obecna klasa "świętych krów" na uczelniach (pracowników habilitowanych) nie została zastąpiona inną klasą "świętych krów" (mianowanych adiunktów).
  • Świetne rozwiązanie, jestem całkowicie "za"
  • Wreszcie jasno, bez żadnych wątpliwości
  • Popieram brak habilitacji i likwidację Centralnej Komisji. Jasne procedury kariery naukowej.
  • Polska akademia toczona jest przez stagnację i feudalistyczny system służący tylko tym, którzy stoją najwyżej w hierarchii akademickiej. Miejsca, które polskie uczelnie zajmują w światowych rankingach świadczą dobitnie o tym, do czego prowadzi dotychczasowa polityka akademicka.
  • Popieram!
  • Jestem za Ustawą, w szczególności za zniesieniem habiliyacji
  • obecny system oznacza że w strukturze wydziału wśród pracowników naukowych za chwilę będą wyłącznie profesorowie ponieważ każdy doktor w przeciągu 8 lat musi zrobić habilitację. to jest zbędny wyścig z czasem, który nie służy indywidualnemu rozwojowi tylko narzuca schemat który musi być zrealizowany; ponadto przy ocenie i rozliczeniu pracownika zupełnie pomijany jest aspekt dydaktyczny;
  • najwyższy czas skończyć z pracami na stopień i zająć się nauką
  • Jest szansa że w ocenie pracownika bierze się pod uwagę pracę dydaktyczną a nie tylko naukową.
  • Popieram proponowane zmiany. Niedopuszczalne jest, aby w szkolnictwie wyższym panowało przekonanie, że praca dydaktyczna nie ma żadnego znaczenia, co obecnie można usłyszeć nawet od władz uczelni.
  • Po zapoznaniu się z ustawą proponowaną przez MNiSW odniosłem bardzo podobne wrażenie jakie opisują autorzy Ustawy Społecznej, tzn. Ustawa 2.0 wprowadza zmiany, które wzmacniają system, który skutkuje pogarszaniem się jakości kształcenia uniwersyteckiego i pogłębianiem niewydolności intelektualnej polskiej nauki.
  • Popieram ustawę społeczną jako otwerającą drogę rozwoju dla pracowników naukowych.
  • Nareszcie!
  • Jestem za zniesieniem habilitacji w zamian za obiektywne osiągniecia naukowe wynikające z realnej aktywności badawczo-wdrożeniowej dla gospodarki.
  • Jestem za większą swobodą wyboru ścieżki zawodowej pracownika uczelni, która aktualnie jest blokowana przez habilitację. Jestem przeciw archaicznej habilitacji ale za nowoczesną ścieżką indywidulanego wyboru kariery zawodowej pracownika. Niech każdy na uczelni robi to na czym zna się najlepiej, a poziom badań i dydaktyki podniesienie sie błyskawicznie.
  • W tej chwili procedura habilitacyjna to "sąd kapturowy". Reguły nie są przejrzyste, panuje uznaniowość. Ustawa społeczna to przejrzysty projekt i rozsądna propozycja zmian.
  • Przeczytałem. Ten projekt jest zarysem dobrej ustawy. Ma jednak mankamenty, które należałoby naprawić. Patenty, Targi, Wystawy to nie jest już nauka i te punkty już są nadużywane. Chętnie objaśnię jak to się robi. Należałoby się zastanowić nad proponowaną punktacją. Brakuje koncepcji oceny uczelni, a uczelnie chcą się rozwijać, a to jak dotąd zależy tylko od chciejstwa i woli politycznej przyjaciół uczelni, a nie od jej obiektywnych możliwości.
  • CK nie potrafi korzystać ze swoich uprawnień i narzędzi jakie posiada. Ten model się nie sprawdził. Większość decyzji CK jest cofana prze sądy wyższej instancji z powodu nie zrozumienia przez CK swojej roli i obowiązków.
  • Należy skończyć z komisjami i uznaniowymi habilitacjami za kupione publikacje i cytowania. Jestem pewien, że Ustawa Społeczna spełni wymagania grona akademickiego. Jasne reguły gry. Popieram zniesienie habilitacji.
  • Od dawna miano zrezygnować z habilitacji! Nikomu się nie chciało!
  • Bardzo podoba mi się wybór ścieżki awansu i likwidacja habilitacji. Awans nie jest przymusem a wyborem.
  • wydaje się przejrzysta i spełniać kryteria, o których mówi reklama
  • Tak, ale to jest spóźnione jak Konstytucja 3 Maja. Oczyszczenie tego bajora w walce z układami jest praktycznie niemożliwe. Co gorsza, cała Polska może już niedługo upaść pod ciosami jej wrogów.
  • habilitacja jako 100% symbol komunizmu powinna zostać natychmiast zniesiona i dlatego jestem za Ustawą Społeczną. Wdrożenie nowego systemu Szkolnictwa Wyższego po zniesieniu habilitacji jest sprawą bardzo prostą ze względu ma mnóstwo gotowych wzorców istniejących w państwach, gdzie tego komunistycznego stopnia nie ma (wystarczy adaptacja). Konieczne jest też nadanie międzynarodowej rangi polskim doktoratom.
  • Przede wszystkim brak presji czasowej (dotychczasowe 8 lat do habilitacji) oraz stabilność zatrudnienia są dla mnie szczególnie wazne. Piszę książkę za książką a czuję się niepewnie, gdyż szczególnym dzielem jakim jest habilitacja zajmuję się od kilku lat i 8 lat moze mi nie wystarczyc. Poza tym co jesli praca zostanie oceniona negatywnie. Na pisanie drugiej pracy nie ma juz szans, jesli stracę pracę... Stąd tak jest to dla mnie wazne. Jezdzę po swiecie, wykladam w Tokjo, Szanghaju, Walencji, Rzymie itd. i tam jakos sobie radzą bez tych wszystkich habilitacji...
  • Mam już dość kumoterstwa, kolesiostwa, nepotyzmu i innych układów. Popieram Ustawę całym sercem. Jest konkretna, zwiera jasne kryteria awansu - wyliczenia punktowe i zmusza profesorów do pracy (do tej pory po osiągnięciu habilitacji najczęściej zaczyna okres nicnierobienia). Wyrazy podziwu dla Autorów, że chciało im się przemyśleć i napisać Ustawę Społeczną. (Niestety środowisko naukowców to w większości lenie).
  • Sytuacja materialna polskiej nauki i samych naukowców woła o pomstę do nieba. Jesteśmy pariasami w europejskiej rodzinie.
  • jestem za zniesieniem habilitacji i ujednoliceniem stopni z krajami Unii Europejskiej
  • Pracownicy na stanowiskach naukowych powinni podlegać standardowej ocenie okresowej w tych samych odstępach czasu, niezależnie od bezpośrednich decyzji przełożonych. Osoby decyzyjne w sprawach zatrudnienia powinni podlegać takiej samej weryfikacji jak inni pracownicy. Informacje o dorobku naukowym i organizacyjnym powinny być jawne, niezależnie od stanowiska naukowego. Na jakich zasadach będzie typowana osoba przewodniczącego do komisji z danej jednostki organizacyjnej zainteresowanej rekrutacją? Wymóg zaświadczenia o wystąpieniu na konferencji nie powinno działać wstecz względem roku wprowadzenia nowej ustawy. Oszacowanie organizacji konferencji międzynarodowej tylko na 5 pkt. na równi z uczestnictwem w organizacjach i inicjatywach studenckich - koła naukowe, sekcje naukowe, wykłady otwarte nie jest uzasadnione; 5 pkt. na org. Konferencji międzynarodowej to za mało. Spowoduje brak zainteresowania realizacją takiego wydarzenia przez pracowników naukowo-dydaktycznych.
  • Jestem za likwidacją habilitacji i wdrożeniem nowego systemu Szkolnictw Wyzszego
ukryj komentarze
Wpisz komentarz:
pokaż komentarze

  • Habilitacja jest niezbędna, przynajmniej do czasu podniesienia jakości rozpraw doktorskich.
  • Habilitacja powinna zostac powinny byc jasne i stale wymagania aby ja zrobic Wiecej kasy w NCN i zlikwidowac sitwe w tej instytucji!!!!!profesura belwederska powinna tez zostac ale znowu jasne mozliwe do osiagniecia kryteria powinny byc stale!!! Ustawa Gowina to pomylka Ten polityk. Do niczego sie nie nadaje
  • Jestem przeciwny ustawie z następujących powodów: 1. Najważniejszy - jest to kolejny projekt promujący ocenianie ludzi za pomocą prawie wyłącznie liczb. Jeśli ktoś spełni kryterium, osiągnie pułap np. 150 pkt - spełnia warunki i awansuje. Nieważne, że to, czego dokonał ma mizerną wartość intelektualną - delikwent osiągnął punkty i awans należy mu się "jak psu zupa". Nie ma też miejsca na ocenę tego, co napisał i innych walorów (bądź niedociągnięć) człowieka - moim zdaniem Profesor Uniwersytetu powinien być wykształcony ogólnie, niezależnie od tego jaką dziedzinę reprezentuje. Zbyt często spotykam się z adiunktami mówiącymi, iż "studenci nic nie umią" (SIC!), profesorami, którzy na cytat po łacinie twierdzą, że: "po francusku nie mówią" (SIC!). Ustawa nie daje narzędzi dla rozwiązania tego problemu. 2. Habilitacji może nie być, pod warunkiem, że skończymy z doktoratami wykonywanymi w ciągu 4 lat (zbyt szybkie badania prowadzą do błędów) Doktorant powinien mieć czas na badania
  • Komu nagle przeszkadzają habilitacje? Proponowana ustawa pomija w ocenie pracownika jego współpracę z przemysłem i przydatność prowadzonych badań dla gospodarki narodowej. 5 punktów za rozdział w zagranicznej książce naukowej to jakiś skandal!
  • Kto najgłośniej krzyczy o zniesienie habilitacji? Tan, kogo na nią intelektualnie nie stać. Mam, zrobiłem w starym systemie. Doktorat zrobi prawie każdy, habilitację już nie. Zdecydowanie optuję za utrzymaniem habilitacji.
  • Habilitacja powinna zostać, jak również organy do przestrzegania przepisów.
  • Cała grupa nierobów bez habilitacji będzie blokowała etaty dla młodych
  • Od 33 lat byłem przekonany (jeszcze przed doktoratem), ze jedynym stopniem naukowym powinien być doktor - zgodnie z ze standardami światowymi; habilitacja oraz postępowanie o nadanie tytułu profesora powinny zostać zlikwidowane. Niestety, proponowane w ustawie społecznej zmiany dają niesamowitą władzę prawnikom, z których większość nie ma pojęcia o specyfice biocenozy zwanej Nauką . To co się dzieje z otoczeniem prawnym - fundamentalne lekceważenie Konstytucji RP, samowola i łamanie prawa przez min. Ziobro rokują fatalnie dla rozwiązań proponowanych w ustawie. Chodzi po prostu o całkowita wymianę - w nomenklaturze J. Kaczyńskiego - ,,łże elit'' i zastąpienie ich MIsiewiczami nieco bardziej wyrafinowanego sortu - posłusznych, dyspozycyjnych i realizujących wolę Prezesa. Ustawa pomija całkowitym milczeniem rozstrzygnięcia dotyczące stanu obecnego - doktorów, doktorów hab. i profesorów.
  • Powołanie Departamentu ds. Awansów Naukowych przy prezesie rady ministrów to upolitycznienie nauki, jakiego chyba nie było nawet w czasach PRL.To bardzo zły pomysł. Z kolei dążenie do zamknięcia całej oceny w systemie punktów to wzmacnianie szkodliwej "punktozy", która psuje całą przyjemność i odbiera poczucie sensu z poszukiwań naukowych i twórczej pracy. Poza tym ktoś, kto proponuje, aby recenzje nie były dodatkowo wynagradzane finansowo .prawdopodobnie nie robił tego i nie wie, jak jest to pracochłonne, czasochłonne i odpowiedzialne. Czasy pracy społecznej też kojarzą się z minionym systemem (zwłaszcza że pracownicy naukowi zazwyczaj nie pobierają żadnych honorariów za publikacje tekstów naukowych). To nie wszystkie, ale dla mnie wystarczające powody, aby być przeciw.
  • Ta ustawa rowniez nie spełnia moich oczekiwań. Zupełnie. Zwracam uwagę na konieczność zwiększenia kontroli działalnosci kierownikow katedr i ograniczenia zakresu ich kompetencji. Szczególnie mam na myśli tutaj uznaniowy i niesprawiedliwy charakter rozdysponowywania środkow na dzialalność statutową i rozdz?ału nadgodzin. Równiez przydział godzin w ramach pensum dydaktycznego powinien podlegać kontroli. Obecnie, kierownik katedry moźe całkowicie wszystko np. skierować srodki finansowe do kilku "swoich" osob, i to zarowno srodki na badania jak i mozliwosc "dorobienia sobie" w postaci nadgodzin i łatwiejszych przedniotow realizowanych w raach pensum. Rownoczesnie łatwo jest mi sobie wyobrazic sytuację ze taki "kierownik" moze blokowac lub ograniczyc mozliwosci realizacji grantu pracownikowi. Uniemozliwia się w ten sposób mozliwosci bardziej dynamicznego rozwoju osobom zdolnym.
  • Proponowane zmiany np w postępowaniu o zatrudnienie na stanowisku adiunkta lub profesora nie różnią się zasadniczo od postępowania habilitacyjnego. Ocena dorobku na podstawie ilości arkuszy wydawniczych to całkowite wypatrzenie idei nauki (Einstein na tych zasadach nigdy by nie został profesorem). Pomysł wydzielania fragmentów publikacji należących do danego autora to pomysł iście komunistyczny. Co w przypadku publikacji wieloautorskich tak popularnych np w ośrodkach amerykańskich, gdzie autorzy najważniejszych odkryć naukowych publikujący np w Science liczeni są w dziesiątkach? Proponowane zmiany to dodatkowe komplikacje w postępowaniach i odhumanizowanie nauki. Prowadzenie postępowań awansowych w formie konkursu to krok wstecz oraz tworzenie i sankcjonowanie fikcji.
  • - pracownik pracownikowi nie równy i doktor doktorowi......a tym bardziej wiedza......a awans......teoria.....najpierw niech zaczną być super doktoraty i robią je ludzie z pasją..
  • Pomysł w zakresie określonych kryteriów zatrudniania i ścieżki awansu jest interesujący ale zakłada jednocześnie generalną nieuczciwość postępować awansowych i konkursowych a co za tym idzie centralizację całego procesu zatrudniania. Trudno zaakceptować fakt, że o potrzebach, polityce kadrowej każdej jednostki decydował będzie Departament - to powrót do czasów PRL. Kolejna kwestia - w Komisji konkursowej przewagę mają osoby spoza jednostki. A zatem to ludzie z zewnątrz, często "konkurencja" naukowa będą decydowali o tym co dobre i potrzebne dla jednostki. A przed kim będą odpowiadać za swoje decyzje? Projekt idzie trochę zbyt daleko w "zwalczaniu nepotyzmu". Na jednym Wydziale nie mogą pracować dwie spokrewnione ze sobą osoby? Projekt nie precyzuje na jakich podstawach Departament będzie nadawał uprawnienia doktorskie. Wymienione są kryteria brane pod uwagę ale brak jest progów. Co z obecnymi adiunktami, wszyscy dostaną uprawnienia do promowania doktorów?
  • Zdecydowanie jestem za utrzymaniem habilitacji, jasnych kryteriów jej uzyskania oraz niezależnej komisji/instytucji do przestrzegania przepisów. Powinien liczyć się wyłącznie dorobek naukowy na poziomie światowym, a taki nie jest trudno osiągnąć, jeżeli prowadzi się badania na wysokim poziomie i publikuje w dobrych czasopismach. Nie rozumiem pojęcia widma habilitacji !
  • Będzie jeszcze trudniej awansować i nic się absolutnie nie zmieni. Już lepiej niech pozostanie tak, jak jest. Poza tym proponuję "zapunktować" pracę administracyjną, którą pracownicy naukowo-dydaktyczni od lat wykonują na rzecz swoich wydziałów: układnia planów zajęć, tworzenie programów studiów, sprawdzanie kart przedmiotów, czyli tzw. sylabusów. A co robią panie z dziekanatów, czy sekretariatów instytutów? Nawet ciężki im listę studentów dla pracownika wydrukować. Poza tym przy konieczności zdobycia 200 pkt przez 8 lat, będzie wyścig szczurów trwał, a stanowiska i awanse będą przyznawane i tak według tzw. "widzimisię" władz poszczególnych szkół wyższych.
  • Przecież doktoraty też nie są "przejrzyste" - więc może zlikwidujmy? Z kolei magisterki wymagają różnego zaangażowania; zależnie od studiowanego kierunku (dyscypliny); zatem do likwidacji? A na poważnie, czy "obiektywną" ocenę osiągnięć naukowych zapewnią punkty? To dopiero kunktatorstwo i kumoterstwo nie mające nic wspólnego z nauką.
  • Już w części poświęconej doktoratowi sa rażące sprzeczności- piszący to chyba humanista. W naukach przyrodniczych nikt od dawna żadnych monografii nie pisuje. Nauk przyrodniczych nie wzięli Państwo w ogóle pod uwagę-to nie Nauki techniczne. Dalej jest tylko gorzej. Całość niespójna.
  • Nie rozumiem celu likwidacji habilitacji przy pozostawieniu praktycznie tych samych, tj. obowiązujących aktualnie,zasad postępowania awansowego dotyczącego stanowiska profesora.
  • - habilitacja powinna pozostać, - trzeba zróżnicować obszary nauki, bo z czymś takim mamy do czynienia w przypadku punktacji czasopism,
  • Jestem aktualnie na etapie habilitacji i uważam, że podsumowanie mojego dotychczasowego dorobku jest jak najbardziej potrzebne. Habilitacja jest właśnie takim etapem i każdy naukowiec po kilku/kilkunastu latach po doktoracie powinien przejść przez ten etap obowiązkowo. Nieuzyskanie habilitacji powinno kandydata skłonić do kolejnych intensywnych prac naukowych w kierunku habilitacji lub do zaprzestania pracy badawczej i na skupieniu się na dydaktyce. Nie znam osoby, która odnosi sukcesy naukowe i jest przeciwna habilitacji. Zazwyczaj osoby, które prowadzą badania na niskim poziomie lub ich w ogóle nie prowadzą są przeciwne habilitacji, gdyż boją się o swoje "ciepłe" posady na Uczelni. Jestem zdecydowanie za habilitacją. To jest również nasza tradycja i ją zachowajmy. Proponuje zmiany dotyczące polityki na Uczelni. Obniżone pensum dydaktyczne dla aktywnych naukowców. Osoba po nieudanej habilitacji ma zwiększone pensum i np. przechodzi na stanowisko dydaktyczne.
  • "Nadzór nad Departamentem ds. Awansu Naukowego Nauczycieli akademickich w rękach Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego", ktoś kto do wymyślił posiada ogromne pokłady zaufania do polityków i ich obiektywizmu.
  • 1) Projekt tzw. Ustawy Społecznej proponuje zastąpienie jednego złego systemu, obecnie obowiązującego, innym, nic nie lepszym. Straszna centralizacja (p. "Departament"), niby likwidacja habilitacji, a procedury opisane w Rozdziale 6, Stanowwisko adiunkta, dziwnie znajome... 2) Szkoda, że "Zespół SU", jak się Państwo podpisujecie, zdecydował się pozostać anonimowy. Wszak w Preambule sami Państwo piszecie: Jawność. Teodor
  • Likwidacja habilitacji możliwa jedynie przy zaostrzonych i to znacznie wymaganiach dotyczących doktoratu (obecnie coraz częściej stopnie nadawane są przez wydziały bez głębszej refleksji). Jedyną zatem obroną (niestety nieszczelną) przed zalewem bylejakości i głupoty w nauce jest CK. Poza tym nie sposób zunifikować kryteriów awansowych, co widać choćby na przykładzie oceny wniosków grantowych. Sfrustrowani niedoszli dr. hab. niech się zajmą uczciwą pracą, a nie zmienianiem ustaw ustaw.
  • Przedstawiona propozycja niweluje hierarchię na uczelniach i nie wymusza rozwoju naukowego. Nie przyniosłaby nic dobrego.
  • Wydaje mi się, że porównywanie naukowców i jakości prowadzonych badań za pomocą punktów jest pomysłem nietrafionym i będzie to prowadziło do dalszych wypaczeń. Punkty niczego nie mówią o pracy naukowca, o jego pomysłach, pasji. Poza tym umówmy się - w tym projekcie chcecie je przyznawać za zupełnie bzdurne rzeczy. Nie można przyznawać punktów za udział w konferencji czy też za jej organizację. Co to mówi o naukowym warsztacie pracy? Nic. Jeśli opublikujesz trzy artykuły, to nie znaczy, że jesteś lepszy od kogoś, kto opublikował jeden. Bo mogą to być trzy słabiutkie artykuły, których nikt nie zauważy. Zmiany idące w tym kierunku sprawią, że na uczelniach zaczną rządzić 'zbieracze punktów', a nie naukowcy. No i warto zastanowić się nad przejrzystością w zatrudnianiu pracowników. Nie chodzi mi tutaj o punkty, ale o zwykłą uczciwość. Wyniki konkursów są z góry znane, a zdarza się również, że nie wszystkie aplikacje trafiają na biurka komisji konkursowych.
  • ponieważ przyspieszy awanse świeżo wydoktoryzowanych ale nie rozwiąże problemu osób którym blokuje się od lat możliwość awansu pomimo posiadania lat pracy i dorobku! ustawa jest ukierunkowana na promowanie dzieci odchodzących na emeryturę profesorów
  • Ustawa nie uwzględnia praw nabytych, np. związanych z habilitacją i profesurą tytularną.
  • Piszecie: "Departament podlega Prezesowi Rady Ministrów przy wsparciu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej" - to bujdy na resorach w świecie obarczonym politykomanią!
  • Jestem absolutnie przeciw. Napisanie pracy habilitacyjnej oraz inwestycja w dorobek naukowy pracowników z habilitacją jest czymś znacznie przekraczającym wyobrażenia doktorów. W moim przypadku był to nie "załatwiony", jak Państwo sugerujecie, awans, a przeskoczenie w inny poziom badawczy. Umożliwił mi to nie sam fakt nadania habilitacji, ale sama ciężka praca nad habilitacją, licznych stypendiów, które odbyłem do 36 roku życia i udziału w międzynarodowych projektach badawczych, szkołach letnich w całej Europie, praca w PAN-ie w Berlinie, Uniwersytecie w Poczdamie. Wszędzie tam wygrywałem konkursy z wolnej stopy, nie dzięki znajomościom. Przeciętny doktor chciałby szybszego awansu, to zrozumiałe, ale to droga na skróty i nie przyczyni się do rozwoju naukowo-badawczego. Ponadto nie może tak być, że w jednej chwili zrównacie Państwo doktorów habilitowanych z doktorami i wszyscy będą na jednym poziomie. To nie elitaryzm, to pytanie o jakiś rodzaj sprawiedliwości społeczno-zawodowej.
  • W awansach pracowników naukowo-dydaktycznych nie uwzględnia się dydaktyki - można zostać profesorem nie prowadząc ani jednego wykładu, nie mając pojęcia o niczym, byle ktoś daną osobę dopisał do publikacji, o to chodzi? O produkcję nieuków i kolesi?! Obecny jak i proponowany system to patologia.
  • Tabelki, tabelki, tabelki... Tak się nie da wyliczyć dorobku naukowego. A stabilizacji nie ma aż do śmierci
  • Jestem przeciwna likwidacji stopnia tytułu zawodowego doktora habilitowanego, ponieważ procedura habilitacyjna stanowi motywację do intensywnych badań naukowych, prowadzonych przez pracowników nauki posiadających stopień doktora.
  • podoba mi się lapidarność projektu, ale bez odpowiednika tenure - wydaje się to zbyt groźne dla jakości i wolności nauki
  • Nie dla wariackiej manii opierania wszystkiego na punktach. Po tym już nikt nie będzie się zajmował nauką, tylko zbieraniem punktów. Powstałby genialny mechanizm do administracyjnego likwidowania nielubianych przez władzę kierunków nauki. Wystarczy poobcinać punkty czasopismom z tej dziedziny i za parę lat nie będzie w niej żadnego profesora. Żenujący jest pomysł, żeby nadanie doktoratu uzależniać od objętości drukarskiej tekstów naukowych doktoranta. A co zrobić z genialnymi pracami matematycznymi na 10 stronach?
  • Kiepski żart
  • Wg ustawy będąc 3 lata po doktoracie z łatwością zbieram 150 pkt na zostanie profesorem. To jakaś pomyłka. Ustawa nie gwarantuje podniesienia poziomu polskiej nauki.
  • Zastępowanie CKdsSiTN przez departament ds awansu naukowego (dodatkowo w sposób niezbyt dobrze sprecyzowany wyłaniany przez MNiSW oraz MSprawiedliwości) wydaje mi się bardzo niebezpiecznym krokiem. CK jest jednak ciałem wyłanianym przez środowisko naukowe w ramach powszechnych wyborów (od stopnia dra.).
  • W środowisku słabej nauki formalne bariery strzegące jakości badań i nauczania powinny zostać utrzymane do czasu kiedy naturalna konkurencja ośrodków i centrów naukowych będzie mogła przejąć rolę kontrolną
  • Projekt jest niespójny, nie uwzględnia specyfiki różnych dziedzin. Przykładowo typowy doktorat w mojej dziedzinie (fizyka) obecnie to publikacja w czasopiśmie Physical Review (45 punktów) oraz rozprawa po polsku. Wymaganie 4 publikacji tej jakości (podrzędnych, przyczynkowych publikacji staramy się nie produkować) oznaczałoby średnio uzyskanie doktoratu w wieku około 35 lat. I nie mówię tu o polskich uczelniach, a ogólnie tej dziedzinie w skali międzynarodowej. W mojej dziedzinie nie ma sposoby określenia która cześć pracy jest czyjego autorstwa, ponieważ lista autorów zawiera osoby budujące detektory, budujące systemy elektroniczne, analizujące dane itp. Fizycznie nie piszą one żadnego zdania, ale bez ich udziału, żaden eksperyment nie mógłby się odbyć. Projekt nie uwzględnia prawa pracy. 4-6 lat dla asystenta oznaczają konieczność zatrudnienia na czas nieokreślony i art. 14.1.6 jest bezprzedmiotowy.
  • Zdecydowanie jestem zwolennikiem pozostawienia procedury habilitacyjnej w aktualnie obowiązującym kształcie.
  • Już sam pomysł mierzenia osiągnięć naukowych na arkusze wydawnicze wystarczy, żeby to dzieło wyrzucić do kosza.
  • Dorobek naukowy należy oceniać przede wszystkim pod względem jakości, a nie tylko ilości, więc nie da się ściśle określić minimalnych wymagań na poszczególne stopnie naukowe czy na tytuł naukowy. Ocena jakości dorobku naukowego siłą rzeczy pozostanie w dużej mierze uznaniowa. Dlatego powołuje się kilku recenzentów, by ograniczyć z jednej strony ewentualne kolesiostwo a z drugiej strony ewentualną nieżyczliwość. recenzentów.
  • Pod pozorem przejżystości ustawa spowoduje, że kariera naukowa stanie się wyłącznie wynikiem spełniania kryteriów liczbowych, a ranga, przełomowość dokonań zejdzie na plan dalszy. Zupełnie nie będzie się opłacać prowadzenie trudnych badań, prowadzących do kontrowersyjnych wyników, których publikacja często jest bardzo czasochłonna. Propozycje odbiłyby się bardzo negatywnie na poziomie prowadzonych badań naukowych...
  • Trzeba być idiotą by myśleć że stopnie naukowe można zdobywać na podstawie tabelki z punktami i że może to zastąpić rzetelną ocenę.
  • Ten projekt nie rozwiązuje żadnego problemu a tworzy nowe. Przykładowo, choroba punktozy wchodzi w zaawansowane stadium
  • Punktoza jest ciezka choroba, ktorej skutkiem jest zazwyczaj obnizenie jakosci i sztuczne pompowanie punktow. W ramach tak chwalonej jawnosci, osoby na nia chorujace postanowily sie nie podpisywac.
  • np. Do obowiązków profesora należy pełnienie funkcji promotora prac magisterskich i doktorskich? dr na stanowisku profesora ma być promotorem prac doktorskich? jeden z wielu absurdów
  • 1. nieuzasadnione wyłącznie spraw awansu zawodowego z całości problematyki funkcjonowania nauki i wyższych uczelni 2. za mało rozbudowana hierarchia stanowisk dydaktycznych, 3. nieuzasadnione i nierealne w obecnej sytuacji demograficznej proporcje zatrudnionych w obrębie jednostki, 4. procedura konkursu na wolne stanowiska w zasadzie pozbawia wpływu na zatrudnienie w jednostce kierownictwo tejże jednostki, 5. ocena ilościowa osiągnięć kandydata na stopień doktora nie ma sensu, jest kompletnie niemerytoryczna, 6. Tabele zawierają informacje opracowane pod kątem realiów nauk ścisłych i eksperymentalnych, bez uwzględnienia specyfiki nauk humanistycznych i wielu społecznych, na dodatek brak to jakichkolwiek odniesień do podstawowego wyzwania czekającego w dobie Internetu naukę - publikowania na zasadach open access 7. wszystkie procedury z zastosowaniem punktów obarczone są istotną wadą - w nauce oceny punktowe dorobku naukowego pozbawione są merytorycznych podstaw
  • Habilitacja w obecnych warunkach jest jedynym sposobem na pozbywanie się z uczelni osób, które zostały zatrudnione w wyniku nepotyzmu lub kumoterstwa.
ukryj komentarze
Wpisz komentarz:
pokaż komentarze

  • Podobają mi się zmiany dotyczące oceny nauczycieli akademickich przez samych studentów i to tych dobrych (średnia > 4,0) oraz monitorowanie pracy profesorów, często rozleniwionych komfortowym życiem. Nie podoba mi się propozycja nakazująca młodemu doktorowi pracę od stanowiska asystenta. Ja zostałem od razu adiunktem, ale zrobiłem znacznie więcej niż moi koledzy, którzy zostali asystentami. Nie lubię też tabelkowania osiągnięć. Jako doktorant zauważyłem, że za artykuł w niezłym czasopiśmie mogę dostać tyle samo punktów w walce o stypendium, co moi koledzy za ustawianie krzeseł w organizacji "samorządu doktorantów" podczas organizacji niewielkiej wewnętrznej konferencji. I jak porównywać inżynierów z humanistami? To wciąż wyzwanie?
  • Szybka degradacja stopni naukowych. Dotyczy to między inny tytułu profesorskiego, gdy monografia profesorska jest plagiatem prac doktorskich doktorantów profesora.
  • Habilitacja jest niezbędna do prawidłowego rozwoju naukowego, uważam, że należy pracować nad przejrzystością postępowania i likwidować patologię, a nie likwidować sam stopień awansu. Tytuł profesora powinien być nadawany jak do tej pory za osiągnięcia a nie za kolejną monografię, powinna być doceniana intuicja w doborze badań dla zmian rynkowych, nawet jeśli to oznacza ciągła zmianę tematyki badań .... nie chcemy chyba tworzyć pracy dla tytułu ..
  • Zniesienie obowiązku habilitacji
  • Zlikwidować habilitacje, profesury ?belwederskie? oraz CK Wiesław Czyżowicz Prof.zw.(?belwederski?) dr hab. E-mail: wesczyz@sgh.waw.pl Tel.: +48-605-428-589
  • Ustawa powinna docelowo; zlikwidować Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego; zapewnić całkowitą autonomię uczelniom wyższym; rozwiązać systemowo relacje pomiędzy PAN, Uczelniami i Instytutami Resortowymi; znacząco zreformować płace (w relacji do średniej krajowej: asystent - 200% średniej; adiunkt - 400%, profesor (na stanowisku) - 600 % średniej, To jest Punkt Wyjścia do dalszych, szczegółowych dyskusji.
  • Ograniczenie kompetencji kierowników katedr. Wprowadzenie, corocznego, zewnętrznego audytu w zakresie kontroli rozdysponowywania środkow publicznych na uczelniach oraz kontroli równomiernego rozdzialu godzin dydaktycznych i nadgodzin.
  • nadal przy kwalifikacji na studia doktoranckie obowiazuje wysoka średnia ze studiow, a oceny przecież są NIESTANDAERYZOWANE, wykladowcy oceniają wedle swego "widzimisie", piatka na jednej uczeni nie rowna sie piątce na innej uczelni, piatka u jednego profesora nigdy by nie byla piatką u innego. Poadto, dotychczasowy system uwzgledniajacy "średnia ze studiów" blokuje DOJRZALE odoby, ktore kończyly BARDZO WYMAGAJACE kierunki studiów np. 30-40 lat temu, kierdy to powszechnie wyklądowcy mówili :na piatke zasluguje profesor, na czwórkę doktor, a student bardzo dobry moze dostać trojke". To moje OSOBISTE doświadczenie, studia ukończylam prawie 4 lat temu, bylam jedną z NAJLEPSZYCH studentek, aśrdenia oscyluje wokól 3+, co blokowalo i nadal blokuje na wielu kierunkach studiaow doktoranckich. Przez 40 lat rozwijalam sie na swoj koszt, z wlasnej woli imam POKAZNY 'dorobek", ale studia doktoranckie nadal preferują tych z wysoką średnia, jakby stopień spzred 40 lat wazniejszy byl, anizeli ROZWOJ
  • W części dot. doktorów zabrakło informacji o osobach, które uzyskały ten stopień nie będąc uczestnikami studiów doktor. Myślę, że warto określić rok (np. 2 lata od wejścia w życie ustawy), od którego uczestnictwo w studiach dr będzie obowiązkowe, aby nie pokrzywdzić osób, które już są zaawansowane w pracy nad doktoratem i nie będą mogły go sfinalizować tylko dlatego, że nie przygotowują go w ramach studiów. Niejasny jest zapis o przygotowaniu pedagogicznym. Wchodzimy w ten sposób w system, który nakazał magistrom pedagogiki kończyć studia podyplomowe z zakresu przygotowania pedagogicznego, bo inaczej nie będą pedagogami. System to patologiczny, prowadzący do nadużyć. Jeśli zakładamy, że adiunkt czy wykładowca muszą mieć przygotowanie ped., to warto określić jego kryteria-na przykład uzyskanie co najmniej stopnia nauczyciela kontraktowego w systemie awansu nauczycieli; określona liczba lat pracy jako nauczyciel akadem., określona liczba godz. praktyk pedagog. itp.
  • 1. Obligatoryjny obowiązek określania przez wszystkich współautorów ilościowego i jakościowego wkładu w powstanie publikacji. 2. Traktowanie zjawisk "ghostwritting", "guest autorship" przez nauczycieli akademickich jako wykroczenia dyscyplinarnego z wszelkimi konsekwencjami. 3. Dywersyfikacja wartości punktów za publikacja naukowe w obszarach nauki, w których trudniej jest publikować na liście A, np. nauki ekonomicznej oraz takich,w których jest to znacznie łatwiejsze, np. nauki fizyczne, medyczne. 4. Włączenie do oceny parametrycznej jednostek naukowych oceny współpracy z biznesem na takim samym poziomie jak ocena punktów uzyskiwanych za publikacje naukowe.
  • To tylko założenia. Co do szczegółów trzeba powiązać to z resztą ustaw (?)
  • otworzyć należy archiwa IPN! i wysłać emerytów na emeryturę! Wszyscy zatrudniani na umowie o pracę jawną!
  • Zniesienie obowiązku habilitacji.
  • Uważam, że habilitacja powinna pozostać, jako etap kariery pracownika naukowego.
  • Jestem za likwidacja sciezki kariery polegajacej na robieniu habiliatcji
  • Zniesienie habilitacji, wzmocnienie roli i znaczenia doktoratów. Prace naukowe nakierowane w większym stopniu na potrzeby praktyczne.
  • stopień doktora w obecnej chwili nic nie znaczy, dlatego uważam, że habilitacja powinna zostać i powinien zostać przywrócony stary system habilitacyjny, który wymagał wykazania się w wielu płaszczyznach podczas kolokwium habilitacyjnego zmiana Centralnej Komisji na inny organ nic nie da - nadal będą układy i układziki Najpierw konieczna jest zmiana etyki i mentalności pracowników nauki dopiero potem będzie sens zmiany struktur Ilość i jakość doktoratów o niskim czy wręcz dramatycznie niskim poziomie jest przeogromna co powoduje, że doktorat przestaje mieć taki wymiar jak kiedyś Najpierw zmienić należy jakość kształcenia, gdzie na studiach doktoranckich każdy ma ocenę "5" i prawie wszystkie doktoraty są z wyróżnieniem - w tej masówce "giną" osoby naprawdę dobre, wyróżniające się, bo są jednymi z wielu. I dlatego nie można poprzestać na doktoratach. System, który eliminuje wymagających nauczycieli i zostawia emerytów na etatach, doprowadza do degeneracji środowiska naukowego.
  • jest trochę niejasności, nie zgadzam się aby nauczyciele akademiccy byli oceniani tylko przez studentów którzy uzyskali średnią co najmniej 4,0. Może to powodować patologie. Dobrego wykładowcę doceni także student który dostał 3. Na stanowisku asystenta powinna być także możliwość zatrudniania magistrów. Awanse - na stan. profesora - osiągnięcia tak jak przy habilitacji powinny być w ramach proponowanego cyklu/tematu - dużą rolę powinni pełnić recenzenci zewnętrzni, nie zmieniałabym obecnie obowiązującej habilitacji, jedynie wydłużyła okres jej rozliczenia z 8 do 10 lat.
  • Ograniczyć treść ustawy do ogólnych zasad spisanych na kilku stronach. Większość aktualnych zapisów przesunąć do statutów uczelni, które będą zatwierdzane i zmieniane organy zewnętrze w stosunku do uczelni. Ściśle rozgraniczyć działalność naukową od dydaktycznej. Przy czym, bezwzględnie egzekwować zasadę, że nauczyciel akademicki musi zademonstrować umiejętność prowadzenia badań naukowych (rozwiązywania problemów) przy okazji awansów naukowych: Stąd jestem przeciwny likwidacji habilitacji, ale jestem za ustawowym wprowadzeniem samorządu akademickiego. Coś na wzór sejmu i senatu wybieranego przez nauczycieli akademickich.
  • W propozycji Ustawy nie uwzględniono aspektu dydaktycznego w przypadku awansu na stanowiska adiunkta i profesora. Nadal istnieje możliwość utrudniania i blokowania awansu jednych poprzez obarczanie ich niepunktowanymi obowiązki z zakresu dydaktyki ( np.ciągła rotacja przedmiotów) oraz organizacyjnymi ( udział w rożnych komisjach związanych z funkcjonowaniem uczelni) oraz ułatwienia dla innych poprzez przydział z roku na rok tych samych zajęć ( jeden przedmiot) i powierzanie tylko "punktowanych" obowiązków. Szczególnie na małych uczelniach istnieje zwyczaj obarczania tych samych osób rożnymi zadaniami, które nie dają punktów czy to przy ocenie okresowej czy też proponowanej awansowej.Takim pracownikom zwyczajnie brakuje czasu i warunków na rozwój naukowy.
  • Proponuję usunięcie indeksu Hirscha jako jednego ze wskaźników liczących się do dorobku. Jest to czynnik silnie zależny od obszaru badań i nie odzwierciedla rzeczywistego wkładu naukowego. Proszę zwrócić uwagę na deklarację DORA - http://www.ascb.org/dora/. Dlaczego nie skorzystać z modelu angielskiego http://www.ref.ac.uk/? Nie róbmy z nauki numerologii. Duże różnice pojawiają się nawet w obrębie jednej dziedziny. Z rozmów z kolegami z USA i UK wynika, że regulacje dotyczące awansu zabraniają opierania się na indeksie Hirscha. Duże grupy naukowców są w stanie "nakręcić" H do 16 - 20 tylko na autocytowaniach. Znane mi są przypadki osób, u których połowa cytowań to krytyczne komentarze innych autorów, a druga połowa to ich odpowiedzi na komentarze.
  • W systemie finansowania nauki, recenzji grantów i projektów naukowych, naukowo-badawczych NCN, NCBiR, NPRH. Doceniania badań regionalnych, szeroko rozumianej humanistyki oraz prowadzenia i traktowania na równi z tak pożądanymi wdrożeniami badań podstawowych. Utrzymanie Uniwersytetu w definicji humboldtowskiej.
  • Należy wystrzegać się stronniczości. O ile za słuszne uważam pozbawienie dożywotnich przywilejów dotychczasowej "klasy politycznej" uczelni (pracowników habilitowanych), o tyle za niesłuszne uważam zatrudnianie adiunktów na podstawie mianowania - może to stwarzać zbyt dużą pokusę osiadania na laurach i lenistwa. Ogólnie, jakiekolwiek dożywotnie przywileje dla jakichkolwiek grup pracowników stwarzają takie zagrożenie.
  • Zniesienie profesury tytularnej. Tego nie ma w żadnym kraju na świecie, a jest to pozostałość po komunistycznej kontroli awansów - tak samo jak centralna komisja.
  • 1) Na wszystkich znanych mi uczelniach, do których chętnie się porównujemy, odróżnia się stanowisko profesora nadzwyczajnego od zwyczajnego. Proponowana zmiana nie uwzględnia tego, co uważam za rażący błąd. 2) Warto też zadać sobie pytanie czy adiunkci są w stanie przejąć obowiązki profesorów, Obawiam się, że dobrze wygląda to tylko na papierze. Sądzę, że jest to nierealne, ponieważ pełną kompetencje w dziedzinie uzyskuje się po kilkunastu latach pracy, a doktorat stanowi do tego zaledwie wstęp. Na zachodnich uczelniach najpierw zostaje się assystentem profesora, później profesorem nadzwyczajnym i w końcu zwyczajnym. Państwo proponują model sowieckiej urawniłowki. 3) Ustawa odbiera przywileje dr hab, nie oferując nic w zamian. Dawniej habilitacja była bardzo trudnym do przejścia progiem (zmieniło się to w ostatnich 10 latach), z jakiego powodu nierzadko najwyższej klasy specjaliści mieliby zostać zrównani ze świeżo upieczonymi adiunktami. W sensie zawodowym dzieli ich przepaść....
  • Na nasz dorobek składa się wiele lat pracy. Piszemy recenzowane publikacje, uczestniczymy w wielu konferencjach, projektach itp. Czy to nie powinno wystarczyć? Czy Komisja Centralna (bardzo subiektywnie) musi jeszcze raz decydować o naszym dorobku ? A działa jak chce i przyznaje komu chce? Wszyscy zanim tam trafią ze swoim dorobkiem, szukają dojścia członków i wejścia tylnymi drzwiami. Człowiek bez poparcia nie ma szans!!!
  • Wziąć pod uwagę: - dorobek naukowy, dydaktykę i aktywność na rzecz uczelni - utrzymać habilitację i wykład w jaj ramach po to żeby zostając hab ktoś musiał coś zrobić sam i pokazać, że potrafi wykładać - wprowadzić automatyczne awansowanie na wyższe stanowiska na podstawie dorobku naukowego i dydaktycznego bez żadnych wniosków, które składają tylko wybrani - wedle projektu ustawy można do śmierci być adiunktem mając osiągnięcia większe niż profesorowie tytularni - wprowadzić zasadę przyznawania środków na badania na podstawie osiągnięć a nie przypisania do jednostek, obecnie można wnosić wkład do działalności statutowej i nie dostawać nic na badania naukowe, wyjazdy, nawet dydaktykę
  • uzależnianie ścieżki awansu od punktów ministerialnych (np. za publikacje) jest w obecnym kształcie nie do przyjęcia. Próg wejścia do topowych dżurnali z filozofii jest wyższy niż w Nature, tymczasem punktów za publikację w tym ostatnim dostaje się przynajmniej 2 razy więcej niż w topowych pismach filozoficznych. W ten sposób doskonały filozof ma dwa razy dłuższą ścieżkę do awansu niż np. doskonały neurobiolog. Jest to postawienie sprawy na głowie - przy całej słuszności, jeśli chodzi o odrzucenie habilitacji i możliwość utraty profesury.
  • Wg tej propozycji, adiunkt musi mieć przygotowanie pedagogiczne. Absurd! Uczelnia jako miejsce wychowywania DOROSŁYCH obywateli? Gdzie jeszcze na świecie są takie wymagania od pracowników NAUKOWO-dydaktycznych? Adiunkt ma przede wszystkim prowadzić BADANIA NAUKOWE, a dydaktyka powinna być naturalnym ich uzupełnieniem. Tak to właśnie działa w krajach, gdzie kwitnie nauka i edukacja wyższa.... Zapis o przygotowaniu pedagogicznym jest całkowicie zbędny!
  • A czy twórcy tego projektu zdają sobie sprawę, że poza nauczycielami akademickimi są w Polsce również naukowcy, którzy uprawiają naukę bez dydaktyki? Ponad połowa polskiej nauki (liczona metryką corocznej liczby publikacji naukowych) jest uprawiana w jednostkach PAN i JBR or instytutach badawczych. W projekcie ustawy już sama terminologia zawęża system tylko do części ludzi nauki i to tej związanej tylko z uczelniami i nauczaniem studentów. Jak tu traktować taki wybiórczy projekt reformy poważnie??
  • Zniesienie habilitacji i wprowadzenie zmian zaproponowanych w ustawie społecznej.
  • Starym, dobrym, u nas chyba nieznanym, motywującym zwyczajem krajów europejskich jest łacińska ocena doktoratów. Warto ją wprowadzić. Doktorant oprócz promotora powinien być pod opieką komisji ewaluacyjnej - zwykle 2-osobowej wybranej przez doktoranta, zaakceptowanej np. przez promotora.... i jeszcze parę innych rzeczy powinno być w ustawie..... wszystko na polskich uczelniach zależy od etatu, nic od tytułu doktora, nic od pomysłów, wszystko od lizusowstwa. Ankieta poniżej ten hierarchiczno- niewolniczy system także podpiera.
  • Jestem za habilitacją i za przejrzystym przebiegiem awansu. Spotkała/em się z nieuczciwością i kumoterstwem na renomowanej uczelni. Nie liczył się fakt wysokiej aktywności naukowej, licznych publikacji, nietuzinkowej dziedziny naukowej oraz uznania na zachodniej uczelni, gdzie ów naukowiec obecnie się habilituje. Zatrudniali go na umowę na czas określony na stanowisku wykładowcy (st. dydaktyczne) co rok na 9 miesięcy, rozliczano z działalności naukowej, po czym bez pardonu, podziękowania i żadnej informacji dowiaduje się on ze strony www, że jednak są wakaty i jest konkurs na stanowisko adiunkta, niestety rozpisany pod konkretną osobą. Zasada "mierny/-a, ale wierny/-a" w wielu przypadkach wciąż obowiązuje. Historia wielu dziś cenionych naukowców udowadnia, że mogli oni zrobić karierę tylko poza granicami kraju, a potem szczycono się ich sukcesami w Polsce. Bywało niestety i tak, że dorobek nędznie żyjącego naukowca został doceniony dopiero po jego śmierci. Smutne.
  • Zgłaszam wątpliwości dotyczące pensum asystenta i profesora. Ten pierwszy jest obciążony godzinowo bardziej niż adiunkt i profesor, mając najmniejsze doświadczenie i wiedzę. Proponuję pensum 210 godzin również dla asystenta.
  • Zakaz zatrudniania krewnych i podejrzanych znajomych. Również Administracja, dyrekcje różnych komórek oraz personel nie mogą być zatrudniane po znajomości i brudnych układach na wieczne posadki, a wszelka ich arogancja i bezczelność winna być karana. Oceny pracowników winny być zabezpieczone przed fałszerstwem, a wszelkie komisje i opinie winny podlegać najsurowszej dyscyplinie i realnej poważnej odpowiedzialności. Tzw. "konkursy" na stanowiska naukowe i dydaktyczne nie mogą być, jak dotąd, tylko bezczelną fikcją oraz prymitywną fasadą i muszą być naprawdę otwarte. Dość chamskiej manipulacji pracownikami.
  • Punktacja ?(publikacja w języku obcym 5 pkt., w języku polskim 4 pkt.)? - różnica jest zbyt mała i nie odzwierciedla nakładu pracy. Punktacja dot.: ?Wygłoszenie referatów na międzynarodowych konferencjach naukowych? oraz ?krajowych? ? różnica 1 pkt. Jest zbyt mała (j/w). Brak zróżnicowania punktacji w przypadku prac dyplomowych. Praca magisterska pochłania więcej pracy (myślenia i poświęcanego czasu ? zwykle jest bardziej złożona i obszerna). Brak punktacji dla przypadku prowadzenia pracy w języku obcym, która powinna być wyższa niż pracy magisterskiej w języku polskim. Ta sama liczba punktów niezależnie od liczby opiek nad pracami wymaga zastrzeżenia, że rozdzielanie opiek nad pracami licencjackimi, magisterskimi oraz doktorskimi powinno być: a). zgodne z zakresem tematycznym naukowca i b). równomiernie rozdzielone liczbowo wśród asystentów, adiunktów, profesorów.
ukryj komentarze

Płeć:   Kobieta Mężczyzna

Wiek:   do 30 lat 31-40 lat 41-50 lat 51-60 lat 61-70 lat więcej

Jestem pracownikiem uczelni:   tak nie

Stanowisko:   asystent adiunkt wykładowca/starszy wykładowca profesor inne

Uczelnia:   uniwersytet politechnika akademia inna

Wysłanie ankiety jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych dla potrzeb analizy wyników

Transmisja obrad podkomisji do spraw nauki i szkolnictwa wyższego
http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje.xsp?unid=D6E327F28F133233C12581D900322E6A

 

Raport NIK o rozwoju kadr naukowych w Polsce
https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-rozwoju-kadr-naukowych.html

 

 

 

0.png8.png7.png4.png0.png