10.04.2018 r.

Gowinowskie konsultacje

Stały refren towarzyszący promowaniu „Konstytucji dla Nauki”, czyli Ustawy 2.0, ma zapewniać wszystkich wątpiących, że jej projekt był szeroko konsultowany w środowisku akademickim. Przez okres jedenastu miesięcy (od października 2016 r. do września 2017 r.) organizowano Narodowe Kongresy Nauki i wydano na ten cel około pięciu milionów złotych[1]. A tu taka niespodzianka – nie wszystkim ten projekt się podoba. Ba, nawet co niektórzy ośmielają się głośnio i, w dodatku publicznie, zgłaszać swoje zastrzeżenia. Najpierw swoje wątpliwości wypowiadały stowarzyszenia typu Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej, Obywatele Nauki, następnie posłowie PiS, aż w końcu nawet 145 pracowników akademickich w swoim liście otwartym (przy czym liczba niezadowolonych pracowników nauki ciągle rośnie).

Jak trudne do zaakceptowania są uwagi krytyczne dla ministra Gowina i jego ekipy mogliśmy zaobserwować chociażby na filmiku z posiedzenia sejmowej Podkomisji ds. Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 21 listopada 2017 r. W końcówce tegoż materiału były już wiceminister Aleksander Bobko (sam minister Gowin nie znalazł czasu, aby uczestniczyć w tych konsultacjach!) udziela reprymendy przedstawicielowi studentów, który uprzednio ośmielił się nieprzychylnie wypowiedzieć na temat projektu reformy, i instruuje go, jak należy się zwracać do bardziej szacownego grona profesorskiego. Doprawdy zadziwia hipokryzja, z jaką twórcy ustawy w oficjalnych wypowiedziach troszczą się o „młodych naukowców”, a gdy dochodzi do dyskusji okazuje się, że mają oni siedzieć cicho i słuchać się starszych i mądrzejszych. Najlepszym dowodem niestrawności, jaką wywołują u decyzyjnego grona starszyzny plemiennej mechanizmy demokratycznej debaty jest sam projekt omawianej Ustawy 2.0, w której trudno znaleźć wzmiankę o faktycznej reprezentacji i decyzyjności studentów w funkcjonowaniu uniwersytetu. Innymi słowy, mamy do czynienia z projektem uniwersytetów bez studentów!

Przypomnijmy Panu Gowinowi wyjaśniającemu ideę działania przyszłej rady uczelni:      

„Jeszcze raz podkreślę, że rada nie jest żadnym zagrożeniem. Takie organy są standardem na uczelniach zachodnich. Co więcej, w całości składają się one z osób spoza jednostki naukowej”,

że na wspomnianych przez niego „uczelniach zachodnich” zasiadają m.in. absolwenci tych uczelni, którzy będąc jej sponsorami mają wpływ na ich rozwój. Niemożliwe jest sprawne zarządzanie uczelnią bez udziału w tym procesie najbardziej zainteresowanych, tj. STUDENTÓW. To od ich oczekiwań, uwag, ambicji powinien zależeć rozwój uczelni. Oczywiście takie postawienie sprawy wzbudzi ostre kontrowersje wśród tych, którzy twierdzą, że dzisiejsi studenci są roszczeniowi i nieodpowiedzialni. Tym wzburzonym można odpowiedzieć cytatem: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…”, a dzisiejsi studenci za chwilę staną się przedstawicielami polskiej inteligencji. Czyżby „ludzie trzymający władzę” chcieli nauczyć ich „trzymać gęby na kłódkach”, czy raczej dać im możliwość praktykowania zarządzania oraz odpowiedzialności za dobro wspólne. Tak, to prawda, tyle górnolotnych słów w tych niskich czasach…, ale cóż kiedyś trzeba jednak zacząć…

Na początku wspomnieliśmy o udziale przedstawicieli Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej w osławionych konsultacjach. W 2017 roku stowarzyszenie to opublikowało Pakiet demokratyczny dla uczelni, w który czytamy m.in.:

„Reforma szkolnictwa wyższego, zwana Konstytucją dla nauki opiera się na fałszywej diagnozie. Rzekomy nadmiar "demokracji" i podmiotowości wspólnoty akademickiej niezgodnie z prawdą został rozpoznany jako źródło problemów polskiej nauki.

Odpowiedzialność i transparencja. Oto recepta na nowoczesne uczelnie. Żadna reforma bez tych wartości się nie uda” (s. 2).

„Należy wyzwolić energię i inicjatywę członków wspólnoty uczelnianej. To oni najlepiej znają realne problemy, wyzwania i właściwe recepty dla uczelni. Uczelnia musi być środowiskiem przyjaznym, zachęcającym do aktywności, kreatywności i współtworzenia środowiska pracy” (s. 6)[2].

Jak minister Gowin oraz jego współpracownicy trudzący się nad projektem ustawy zareagowali na sugestie KKHP zgłoszone jeszcze podczas obrad podkomisji sejmowej, o której pisaliśmy wyżej? Niestety, podobnie jak były wiceminister Bobko, również biorący udział w tych obradach, przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni Warzsawskich (kadencja 2016-2020) i jednocześnie pełniący funkcję rektora Uniwersytetu Warszawskiego, profesor nadzwyczajny Marcin Pałys nie tylko skrytykował, ale wręcz napiętnował przedstawicieli KKHP za głoszone przez nich opinie. Na nieszczęście członków KKHP, są oni bądź studentami, bądź pracownikami tegoż uniwersytetu. Korzystając ze swojej władzy pan rektor wszczął działania mające na celu dyskredytację aktywnych członków KKHP. Oto fragmenty listu otwartego zarządu KKHP do rektora M. Pałysa z dnia 18 grudnia 2017 roku:

„Zwracamy się do Pana Rektora z apelem o wycofanie się z wypowiedzi piętnujących studentów i absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego, którzy wzięli udział w posiedzeniu sejmowej Podkomisji ds. nauki i szkolnictwa wyższego 21 listopada 2017 roku” (pogrubienia nasze).

„Z wielką przykrością przyjęliśmy informacje o nieprawdziwym przedstawieniu naszych wystąpień senatorom Uniwersytetu Warszawskiego, zawierającym sugestię, iż przedstawiliśmy się wobec posłów jako oficjalni reprezentanci określonych organów uniwersyteckich. Prawdziwym smutkiem napełniają nas, sprzeczne z podstawowymi normami akademickimi planowane wytoczenie sprawy dyscyplinarnej kol. Monice Helak i kol. Piotrowi Drygasowi za wypowiedzi wskazujące na brak wystarczającego dialogu pomiędzy studentami a władzą rektorską na Uniwersytecie Warszawskim. Natomiast wezwania kierowane przez władze rektorskie Uniwersytetu za pośrednictwem Senatu do pracowników UW o wypisywanie się z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej są dla nas informacją porażającą.

Działania przeciw członkom społeczności akademickiej związanym z ruchami społecznymi zaangażowanymi w reformę nauki uderzają nie tylko w podstawowe wartości akademickie: pluralizm i swobodę debaty, lecz również w prawa obywatelskie: swobodę zrzeszania się. Trudno interpretować przebieg posiedzenia Senatu UW inaczej niż jako próbę zastraszania zaangażowanych członków społeczności akademickiej” (pogrubienia i podkreślenie nasze)[3].

A teraz czas na konsultacje zespołu ministra Gowina z przedstawicielami stowarzyszenia Obywatele Nauki. Gdy, zatroskani losami polskiej nauki oraz polskich uczelni, aktywiści owej organizacji zgłosili swoje zastrzeżenia do projektu Ustawy 2.0, to minister Gowin poprosił ich „o przygotowanie konkretnych przepisów, które moglibyśmy implementować”[4] (pogrubienia nasze). No właśnie – „nie podoba się, to sami napiszcie mądrale”. To nie ma oczywiście znaczenia, że przy projekcie ministerialnym pracowali prawnicy i wydane zostały na ten cel miliony polskich złotych! Poza tym minister Gowin nie myślał chyba poważnie, ponieważ nie zaczekał ze swoim projektem, aż Obywatele Nauki dostarczą swój projekt – a nuż okazałby się lepszy…

Wśród krytyków Ustawy 2.0 (po wprowadzeniu zmian) znalazło się również szacowne grono profesorskie (co prawda dla dobrego wrażenia zaproszono do niego aż dziesięciu doktorów na prawie stu pięćdziesięciu podpisanych pracowników naukowych). W osławionym już liście z dnia 26 lutego 2018 roku, panowie profesorowie wyrażają przekonanie, że wprowadzenie w życie zapisów projektu ustawy o szkolnictwie wyższym spowoduje „olbrzymi niekorzystny przewrót w szkolnictwie akademickim”, który „może uruchomić lawinę gwałtownych, niekontrolowanych zmian”[5]. Do najbardziej niebezpiecznych pomysłów zaliczają utworzenie rad uczelni ograniczających decyzyjność i wpływ rad wydziałów na politykę uniwersytetów oraz mogących spowodować komercjalizację uczelni wyższych. Niepokój budzi również wzrost władzy rektora uzyskującego możliwość tworzenia nowych kierunków studiów i zamykania tych, które uzna za zbędne. Nie do przyjęcia dla grona profesorskiego jest pomysł wprowadzenia tytułu „profesora dydaktycznego”. Ponadto przedstawiciele kadry profesorskiej podkreślają, że: „Ustawodawcy nie wolno zadowolić się deklaracjami rektorów, którzy są „za”, gdyż otrzymają olbrzymią władzę”[6]. I, last but not least, największy sprzeciw panów profesorów wzbudził jednak pomysł zniesienia obowiązku podchodzenia do habilitacji. Nic dziwnego – zapis ten ogranicza, podobnie jak wymienione wyżej propozycje zmian, ich władzę nad młodymi pracownikami akademickimi.   

Minister Gowin odpowiadając na te zarzuty stwierdził, że „głos 145 autorów listu jest w zdecydowanej mniejszości”, ponieważ on konsultował swoją ustawę z „tysiącami polskich uczonych” i dodał:

„Nie widziałem sygnatariuszy listu na licznych konferencjach, debatach, panelach, które toczyły się przez dwa lata” (…) „Mam wrażenie, że ten list jest efektem bardzo pobieżnej lektury ustawy, a nawet znajdują się w nim punkty świadczące o braku tej lektury”[7].

Jednym słowem, jako koronnego argumentu przeciwko zarzutom przedstawionym przez grono profesorskie, pan doktor Jarosław Gowin użył absurdalnej w danym kontekście przesłanki ilościowej ponieważ, okazało się, że panowie profesorowie stanowią mniejszość. A co gorsza ich nazwisk nie ma na liście obecności pana ministra. Poza tym, panowie profesorowie otrzymali ocenę niedostateczną od pana doktora Gowina za niedokładne przeczytanie lektury! Absurdy debaty publicznej nad projektem „Konstytucji dla Nauki” osiągają apogeum.

Adwersarzami Ustawy 2.0 są również posłowie partii rządzącej. Wspomnijmy tu chociażby Włodzimierza Bernackiego – profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Ryszarda Terleckiego – przewodniczącego klubu PiS. Profesor Włodzimierz Bernacki wypowiedział swoje krytyczne uwagi odnośnie reformy podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji ds. Nauki i Szkolnictwa Wyższego dnia 21 listopada 2017 r. Minister Gowin, jak widać, zignorował je. Można zatem zadać pytanie – skąd ta pewność ministra Gowina, że jego ustawa wejdzie w życie i nie musi się on przejmować tą burzą krytyki. Odpowiedź padła podczas wywiadu, jakiego udzielił minister Gowin Krzysztofowi Ziemcowi w programie „Gość Wiadomości” na antenie TVP INFO dnia 8 marca 2018 r. Gdy Krzysztof Ziemiec zapytał ministra, czy ten „wierzy”, że jego ustawa wejdzie w życie, usłyszał zapewnienie: „Nie wierzę, ale jestem głęboko przekonany (…)”. Tę pewność ministrowi Gowinowi dało „publiczne” poparcie Solidarnej Polski. Zapewnienia te przerwał nagle ciągle nieprzekonany redaktor Ziemiec powątpiewając: „…Ale też został skrytykowany przez ważnych polityków z obozu…”. Replikę tę minister Gowin skwitował w następujący sposób: „…Przez niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości, ale nie przez najważniejszego!” (pogrubienia nasze).

Jak twierdzi minister Gowin, oprócz tego „najważniejszego”, jego reformę popierają:

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich,

Konferencja Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych,

Konferencja Rektorów Uczelni Artystycznych,

Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego,

 jak również (nie wiadomo z jakich racjonalnych pobudek?!) podobno:

Parlament Studentów RP, 

Krajowa Reprezentacja Doktorantów,

Niezależne Zrzeszenie Studentów[8]?!

Podsumowując nasze rozważania dotyczące konsultacji Gowinowskich, jesteśmy zmuszeni przyznać, że Ustawa 2.0 jest niedemokratyczna, konsultacje okazały się pokazem propagandowym, a odpowiedzialność za zmiany, które niedługo wejdą w życie, poniesie partia rządząca. Porównanie Jarosława Gowina do konia trojańskiego jest coraz popularniejsze w sieci. Miejmy nadzieję, że „ten najważniejszy” zrozumie to w porę, zakładając, iż poważnie myśli o drugiej kadencji dla swojej partii, która coraz mniej kojarzy się z „dobrą zmianą”.           

 Zespół Fundacji Nauka Polska

 

 

[1] P. Barejka, Reforma, która słono kosztuje. Ministerstwo wydało już pięć milionów, tekst z dnia 28.12.2017 r., https://wiadomosci.wp.pl/reforma-ktora-slono-kosztuje-ministerstwo-wydalo-juz-piec-milionow-6203327178790529a

[2] Pakiet demokratyczny dla uczelni, Warszawa 2017 (18.10), autorzy: Joanna Czaplińska, Piotr Drygas, Monika Helak, Mateusz Kalinowski, Maciej Karczewski, Krzysztof Kłosiński, Zbigniew Osiński, Maria Starnawska, Piotr Stec, Aleksander Temkin.   

[3] Zarząd Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej, List otwarty do JM Rektora UW, prof. Marcina Pałysa, 18 grudnia 2017r., http://kkhp.pl/.

[4] Cyt. za: P. Szewioła, Minister ustępuje: Egzaminy na studia nie będą sprawdzały wiedzy potrzebnej na maturze, http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1106238,piotr-m-ller-o-reformie-szkolnictwa-wyzszego.html

[5] Ważny list prawie 150 naukowców do ministra Gowina. "Rewolucja, którą przygotowali twórcy tzw. Konstytucji dla Nauki, grozi nieobliczalnymi konsekwencjami", https://wpolityce.pl/polityka/383320-wazny-list-prawie-150-naukowcow-do-ministra-gowina-rewolucja-ktora-przygotowali-tworcy-tzw-konstytucji-dla-nauki-grozi-nieobliczalnymi-konsekwencjami .

[6] Ibidem.

[7] 145 naukowców apeluje do Gowina: Reforma spowoduje olbrzymi, niekorzystny przewrót w szkolnictwie akademickim. Jest odpowiedź, http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1107190,apel-naukowcow-do-gowina-ws-reformy-szkolnictwa.html .

[8] Ibidem.

Dodaj komentarz

Komentarze   

0 # Andrzej
Konsultacji żadnych nie było, ale owszem były ustawki z profesorską mafią i rektorami komunistycznymi.
Odpowiedz
1.png8.png2.png2.png4.png

KRS 723626
mail info@naukapolska.eu
tel. 509-237-270
nr konta 10 1020 2401 0000 0002 0524 3813